niedziela, 5 lipca 2020

Prysznicowy upadek.

Wywróciłem się pod prysznicem, a żona popłakała się z troski i bezsilności. Spastyczność mnie ścięła z nóg. Jakby snajper mnie zastrzelił. Trzymałem się uchwytów, ale to nie pomogło i upadłem zawisając szczególnie na prawej ręce. Chwilę zawisłem na rękach. Wtedy jeszcze bym wstał, gdybym miał buty, ale gołe palce nóg boleśnie wbijały się w narożnik kabiny grożąc połamaniem. Słabe palce rąk spowodowały, że musiałem puścić. Opadłem z sił, puściłem poręcze i w miarę bezboleśnie wylądowałem na podłodze. Teraz zaczęły się problemy. Kabina ciasna, ślisko, twardo. Nie było, jak wstać, obrócić się, a ja goły i słaby, jak niemowle. Ani obrócić się, bo za mało miejsca, a jak kolana zareagowałyby na twardy granit. Czy spastyczności by mnie nie na nowo zaatakowała sprowokowana bólem kolan? Żona ciągnie mnie w górę, bez efektu, bo ważę 100 kg. Poprosiłem o buty na bose nogi. Zaparłem się nogami i jak na suwnicy plecami po śliskich kafelkach na ścianie, wypchnąłem się do góry. Udało się za pierwszym razem. Nogi, jak po siłce rozedrgane od wysiłku, całe z waty. Rozdygotany cały i wymęczenia. Czułem się, jak po ciężkim treningu, to też objaw dużej spastyczności. Wieczorne ćwiczenia odpuściłem. Żona po raz kolejny mi pomogła. Bez niej ani rusz.

wtorek, 23 kwietnia 2019

Mały progres.

Nowy rekord w chodzeniu w moim korytarzyku bez podpierania dystans 100 metrów czas 6'20". Codzienna systematyczna praca, a efekty małe, ale nie rezygnuję.

sobota, 23 marca 2019

Wieczór z KSW

Dzisiaj była wizyta u teściowej i wspinaczka do niej na drugie piętro z dojściem z parkingu do bloku. Trochę dało to nogom popalić, ale jest widoczny postęp w chodzeniu. Oglądałem KSW, dlatego na siedząco ćwiczyłem 5 kg kettlem przez 26 minut czasu aktywnego. Leciały na zmianę barki i bicepsy. Nabiłem objętość treningową 2200 kg. Zawsze coś poćwiczyłem, aby nie zmarnować wieczoru. Jutro już normalny trening na macie.

poniedziałek, 14 stycznia 2019

Przybijający dzień

Wczoraj było 13tego. Strasznie smutny ten dzień dzisiaj, Adamowicz, Owsiak, walki Polaków z Polakami, przykre. Dodatkowo, moja córka złamała rękę w łokciu, z żoną są teraz w szpitalu i mniej istotna sprawa, że przez to nie jadę dzisiaj na angielski i zmieniam trochę plany treningowe. Za oknem śnieżna zamieć. Przybijający ten dzień. W takim dniu trzeba szczególnie się zebrać, nie ulegać, walczyć. Przeciwności trzeba pokonać lub przeczekać, jeżeli nie mamy wpływu na nie. Wieczorem mocny trening w parterze na macie, a teraz intensywnie trenuję chodzenie
.